Ten blog powstał z przekory i z nieskrywanej chęci stawiania wszystkiego na głowie. A także z trudnej to opanowania intuicji, że to wszystko nie ma sensu, wciąż stojąc na nogach.
Kategorie: Wszystkie | ale jazda! | lajtem | wnerwy
RSS
poniedziałek, 28 czerwca 2010

Samaniewiem...

Google grafika, gdy ją zapytać o metroseksualizm, odpowiada jasno:

metroseksualizm


Wiki zaś rzecze:

Metroseksualizm, styl metro – zjawisko społeczne, styl życia upowszechniany wśród młodych mężczyzn przez współczesną kulturę masową, w którym szczególną rolę odgrywa skupienie na własnej cielesności, podążanie za modą, korzystanie ze zdobyczy kosmetyki, przywiązywanie wagi do własnej atrakcyjności – cechy dotychczas kojarzone z kobiecością [1]. Z metroseksualizmem kojarzone są również takie cechy osobowości, jak wrażliwość i delikatność, ciepło i zdolność do empatii. Zainteresowania mężczyzny metroseksualnego skupiają się w dużym stopniu wokół sztuki i nauk humanistycznych, a aktywność sportowa ma na celu w większym stopniu zachowanie kondycji aniżeli przyrost masy mięśniowej.

Terminem metroseksualista po raz pierwszy posłużył się felietonista Mark Simpson, opisując stereotyp zakochanego w sobie mężczyzny, mieszkańca wielkiego miasta, konsumenta idealnego z punktu widzenia koncernów kosmetycznych czy odzieżowych [2]. Mężczyzna metroseksualny w powszechnym rozumieniu to taki, który używa tylko markowych kosmetyków, często korzysta z usług kosmetyczki, stosuje manicure, żeluje włosy, odwiedza solarium, doskonale zna się na modzie, oraz regularnie usuwa owłosienie ze swojego ciała, ponieważ uważa je za zbędne. Antagonistyczny wobec metroseksualisty jest stereotyp macho.

Czyli pierwsze skojarzenie z metroseksualnością to wymuskany facet. Lecimy dalej:


Etymologia słowa metroseksualista może być zinterpretowana na co najmniej trzy sposoby:

  • przedrostek metro- (tłumaczony jako "pomiędzy") może odnosić się do zatarcia różnic między płcią męską i żeńską w dziedzinie stylu życia i podejścia do własnej cielesności;


O, to już brzmi ciekawiej. Metro, czyli pomiędzy.

  • ten sam przedrostek, kojarzony odruchowo z infrastrukturą miejską, może wskazywać, że zjawisko dotyczy mieszkańców wielkich miast;
  • brzmienie słowa metroseksualista mogło celowo budzić skojarzenia z orientacją seksualną – przed upowszechnieniem się tego zjawiska dbałość o własną atrakcyjność przypisywano głównie gejom, ale mężczyzna metroseksualny nie musi być homoseksualny jednocześnie.

Tak, to też jest niezłe. Wszyscy wiedzą, że młody konsument z wielkiego miasta to bohater naszej ery. Najlepiej gej. Serioserio. Bo homoseksualista jest z definicji poza całym tym niemiejskim, niewspółczesnym szitem. W erze wszechwyboru konieczne było stworzenie określenia „orientacja seksualna”. A także innych takich, co to ich nie lubi word: homofobia, dyskryminacja, queer, heteromatriks. W pewnym momencie okazało się, że sporo ludzi hetero wolałaby jednak żyć po gejowsku. I tak narodzili się metroseksualni. Mężczyźni.

Za przyczyny upowszechniania się metroseksualizmu uznaje się konsekwentną politykę marketingową wytwórców produktów kosmetycznych i odzieżowych, prowadzącą do zwiększenia zainteresowania męskiej części populacji ich produktami. Często wskazuje się jednak także na zacieranie się ról, jakie we współczesnym społeczeństwie pełnią kobiety i mężczyźni, a co za tym idzie – uaktywnienie się u kobiet cech męskich, a u mężczyzn – cech kobiecych.

Zastanawiające… Wszystko tu wywodzimy od polityki marketingowej, od odzieży, od kosmetyków. A że moda i trendy popkultury stanowią emanację filozofii i sztuki, która z kolei jest głęboko zakorzeniona w sytuacji gospodarczej, społecznej i polityczej, to w ogóle nieważne. Gombrowicz i Tyrmand nie istnieli. Ani inni.

Nie oznacza to, że mężczyźni metroseksualni porzucają cechy typowo męskie (jak stanowczość, demonstrowanie siły), lecz uzupełniają je cechami związanymi z uczuciowością.

No i to by było najmądrzejsze w tym wywodzie.

Najmądrzejsze, bo najogólniejsze i swobodnie da się podciągnąć pod kobiety. Spójrzcie - o nich nie ma w tym haśle ani słowa!

Czy istnieje ktoś taki jak metroseksualna kobieta? W sumie nie muszę pytać, bo wiem. Istnieje - to jestem ja. a coś czuję, że jest nas więcej.

Nie porzucając i nie deprecjonując cech stereotypowo kobiecych (jak empatia, komunikatywność, bogactwo uczuć, chęć akceptacji) świadomie i z chęcią błyszczę stereotypowymi cechami męskimi (jak asertywność, demonstrowanie siły i opanowania, nakierowanie na cel, chęć sukcesu).

Pozostając we wpojonej mi dbałości o atrakcyjność swojego ciała i swojego wyglądu, rezygnuję z bardzo wielu elementów damskiej toalety i damskiej garderoby, które kłócą się z moją potrzebą komfortu i wolności.

i tak dalej

 
1 , 2